
Miało być tak pięknie, optymalizacja kodu i poprawienie większości błędów nękających podróżników po Skyrim ... ale nie jest.
Twórcy wybrali drogę na skróty i po odpaleniu wersji 2.1 niektórzy gracze mogli dojść do wniosku, że muszą odwiedzić okulistę. Wersja konsolowa gry nie ma już tendencji do zwalniania po kilku godzinach ale jak można zobaczyć na poniższym filmiku optymalizacja wg. Bethesdy polegała na rozmyciu ostrości tekstur.
Wersja PC-towa nadal wygląda tak jak przed wydaniem łatki, jednak również i posiadacze blaszaków mogą poczuć się oszukani. Kilka błędów zostało naprawionych ale pojawiły się nowe i jeszcze bardziej zaskakujące wpadki np. gra przestanie działać, smoki latają bokiem a NPC potrafi stanąc w miejscu uniemożliwiając ukończenie zadania. Jednak chyba największą wadą Skyrim'a na PC nadal pozostaje Steam. Pozostaje czekać na kolejne patche - oby tylko jeszcze bardziej grafiki nie psuli.

