
Dark Souls śmieje się w twarz wszystkim narzekającym, że gry są coraz łatwiejsze i przechodzą się same. Oto bowiem dostajemy tytuł, który wylewa na gracza kubeł zimnej wody – skup się, ta gra się sama nie przejdzie. Jednak szybko okazuje się, że pierwszy kubeł wody jest tylko początkiem zimnego prysznica serwowanego nam przez kolejne kilkadziesiąt godzin rozgrywki.
Gracz trafia do brzydkiej, zimnej i niedostępnej krainy odziany lichą zbroję i uzbrojony jak grzybiarz polujący na prawdziwki. Nie posiadasz żadnej mapy, nikt nie powie ci gdzie masz iść i co masz robić, wszystko zależy od ciebie a każdy nierozważny ruch kończy się śmiercią. Szybko musisz się nauczyć, które ścieżki są dobre a które lepiej omijać z daleka. Nie ma tutaj znaków informujących gracza, że jest za cienki w uszach żeby iść dalej – każdą ścieżkę i każdego przeciwnika musimy testować i jedynie ilość zgonów stanowi wskazówkę informującą gracze o tym, że jeszcze nie czas aby się tutaj zapuszczać.
Grę rozpoczynamy jako nieumarły, podczas rozgrywki zbieramy dusze, które są miejscową walutą oraz punkty człowieczeństwa (Humanity Points) pozwalające graczowi na powrót do ludzkiej postaci. Dusze otrzymujemy za zabijanie przeciwników i możemy je przeznaczyć na podniesienie statystyk naszej postaci lub upgrade uzbrojenia. Punkty człowieczeństwa można znaleźć w niektórych puntach na mapie lub zdobyć zabijając wielkich i bardzo trudnych do pokonania Bossów. Punkty człowieczeństwa zwiększają również szansę na znalezienie lepszego uzbrojenia a bez niego gracz nie ma szans w starciu z groźniejszymi przeciwnikami.
Jednak świat Dark Souls jest bardziej okrutny niż można to sobie wyobrazić, zdobycie dużej ilości dusz i punktów człowieczeństwa oznacza najczęściej kilka godzin ciągłych walk podczas których każdy błąd może oznaczać śmierć naszego wojownika. Jeden nieostrożny ruch, zbyt wczesne opuszczenie tarczy lub ściągnięcie na siebie zbyt wielu przeciwników kończy się upuszczeniem całego dorobku kilku godzin grania i powrotem do punktu z którego startowaliśmy (ogniska). Wystarczy wrócić do miejsca w którym nasz postać wydała ostatnie tchnienie aby to wszystko odzyskać, pojawia się jednak jeden problem … śmierć oznacza odrodzenie się wszystkich przeciwników. Gracz musi więc ponownie przebijać się przez hordy szkieletów, zombiaków i wszelkiej maści plugastwa uważając żeby nie zginąć bo wtedy ślady naszej poprzedniej śmierci po prostu znikają.

Potwory spotykane w grze nie czekają na cios łaski ze strony gracza, potrafią atakować z zaskoczenia i to w dużej grupie, korzystają z tarcz i starają się okrążyć gracza aby zadać jak największe obrażenia. Nie ważne czy grasz potężnym rycerzem, władającym ogniem magiem czy szybkim jak błyskawica łowcą – każdy znajdzie tutaj godnych siebie przeciwników. Twórcy gry puścili wodze fantazji i zgotowali graczom komitet powitalny w postaci szybkich, wolnych, latających, skaczących, pełzających, strzelających, zionących ogniem, rzucających czary, zatruwających, toksykujących, plujących, gryzących i naparzających ogromnymi mieczami przeciwników. Gracz musi „nauczyć się” ich wszystkich obserwując sposób ataku i poznając słabe i silne strony każdego z nich. Oprócz zwykłych potworów odradzających się z każdą wizytą przy ognisku w grze istnieją również Bossowie, którzy dzielą się na dwie kategorie: mini-Bossowie i wielcy jak domy Bossowie, którzy spełniają rolę egzaminatorów sprawdzających umiejętności gracza. Chcąc przejść do kolejnej lokacji należy wyeliminować głównego Bossa, który zazwyczaj jest piekielnie trudny do pokonania.

Na szczęście gracz nie jest skazany na samodzielną walkę, będąc w ludzkiej postaci możemy wezwać na pomoc dwóch innych graczy, którzy przenoszą się do naszego świata i pomagają w pokonaniu zamieszkującej go fauny. Najczęściej są to gracze, którzy nie posiadają punktów człowieczeństwa i chcą wrócić do ludzkiej formy. Najłatwiejszym sposobem na zdobycie Humanity Points jest pomoc innemu graczowi w pokonaniu głównego bossa w danej lokacji i dlatego najwięcej białych znaków umożliwiających przyzwanie innych graczy znajdziemy tuż przed wejściem do „pomieszczenia” w którym znajduje się boss. Gra oferuje znacznie więcej dobrodziejstw wynikających z gry w sieci. Przemierzając tą niegościnną krainę można zauważyć duchy innych graczy, plamy krwi po aktywacji których można obserwować ostanie sekundy ich życia oraz znaki informacyjne. Te ostatnie bardzo często pomagają w grze informując o zagrożeniach, ukrytych ścieżkach i skarbach lub po prostu dając nam do zrozumienia, że nie jesteśmy jedynymi którzy po raz dziesiąty próbują pokonać tą samą grupkę wyjątkowo wrednych przeciwników. Niestety granie on-line oznacza również nowe zagrożenie, będąc w ludzkiej formie narażamy się na atak Black Phantoma – gracza, którego celem jest zabicie gospodarza w zamian za punkt człowieczeństwa. Gra nie posiada funkcji pauzy i dlatego nawet zwykła wycieczka do kuchni po kubek herbaty może się skończyć dla nas tragicznie. Oczywiście można odpalić grę w trybie off-line (wylogować się z PSN) ale wtedy tracimy część jej uroku. Światy wszystkich graczy są do siebie równoległe i przenikają się nawzajem, jeżeli ktoś obok nas użyje potężnego czaru i my w tym samym czasie również atakujemy przeciwnika czarem to mana zgromadzona w powietrzu podwoi siłę ataku. Bicie dzwonów na wieży sygnalizujące ukończenie zadania, będzie słyszalne również w innych światach dodając otuchy innym graczom.

Nie można uniknąć porównania tej gry do Demon's Souls, nowością mogąca zaskoczyć wielu weteranów jest ograniczona ilość mikstur leczących co sprawia, że gra jest jeszcze trudniejsza. Gracz posiada butelkę mogącą pomieścić określoną ilość życiodajnego płynu, którą może napełnić przy ognisku – to oznacza jednak odrodzenie wszystkich przeciwników. Nowością są występujące w grze frakcje do których możemy się przyłączyć w zamian za otrzymanie unikalnych broni lub czarów. Jednak przyłączenie się do paktu oznacza również obowiązki, ogółem frakcji jest aż dziewięć i każda z nich ma określone zadania np. zabijanie graczy, pomaganie innym graczom, zabijanie zabójców lub eliminowanie tych co pomagają innym. Jednym słowem dla każdego stylu gry coś się znajdzie.
Pomysł przenikania światów, frakcje oraz niezwykła trudność tej gry czyni z niej produkcję wybitną. Jeżeli dodamy do tego sporą ilość typów przeciwników, ciekawych NPCów budujących atmosferę tajemnicy oraz zapierające dech w piersiach i dopracowane lokacje to otrzymujemy grę mogącą być Graalem każdego fana gatunku RPG. Niestety nie można zauważyć, że Dark Souls nie ustrzegł się kilku bardzo wkurzających wad. Warstwa techniczna gry kuleje i to chwilami tak bardzo, że miałem ochotę rzucić padem w telewizor a płytkę wyekspediować za okno. Jeżeli błąd powoduje zablokowanie się groźnego na schodach lub upadek z dużej wysokości to nie mam nic przeciwko. Jednak śmierć spowodowana przez ewidentny błąd techniczny gry może skutecznie popsuć humor na cały wieczór. Graficznie nie ma rewelacji, twórcy stworzyli grę na tym samym silniku co Demon's Souls i dodali jedynie efekt błyszczącej (mokrej) powierzchni, który występuje dosłownie wszędzie - świat Dark Souls jest absurdalnie mokry. Pomysł otwartego świata sprawił, że nie ma ekranów ładowania ale twórcy zapomnieli chyba, że konsola PS3 nie ma 4GB pamięci RAM czego skutkiem są wkurzające zwolnienia podczas walki z wieloma przeciwnikami. Jeżeli akurat wykonuję uniki na skraju przepaści to przycinanie się gry jest ostatnią rzeczą jakiej oczekuję. Nawet dołączona do gry płyta z muzyką i fantastyczny art-book nie są w stanie wynagrodzić utraty tych kilkudziesięciu tysięcy dusz za które obwiniam FromSoftware.
Mimo tych kilku błędów Dark Souls jest bardzo dobrą grą, prawdziwym wyzwaniem dla graczy oferującym setki godzin emocjonującej rozgrywki. Żadna inna gra nie jest w stanie wywołać takiego uczucia beznadziei, osamotnienia i frustracji. Jednocześnie Dark Souls jest tak wyzywająco trudny, że gracze na całym świecie zaciskają zęby i ruszają na spotkanie z przeznaczeniem. Część z nich odpuści twierdząc, że granie powinno być łatwe i przyjemne. Jednak ci którzy zobaczą napisy końcowe otrzymają coś bardzo cennego – tony satysfakcji, której nie da wam żadna inna gra wydana w 2011 roku.
Za:
- + otwarty, tajemniczy i dopracowany artystycznie świat
- + wymagający przeciwnicy
- + ciekawy system kooperacji i przenikanie światów
Przeciw:
- - błędy techniczne
Ocena końcowa: 9/10


Jak tak dalej pójdzie to
Jak tak dalej pójdzie to nigdy nie zobaczę napisów końcowych, padam 3 razy na godzinę, zero humanitek i nikt nie chce mnie zsumonować - jestem przy Motylku w lesie POMOCY !!!
3 razy na godzine, do dobry
3 razy na godzine, do dobry jestes ja padam raz na 30 minut;) a czasem czesciej. Gram w gry prawie 20 lat i nigdy z tak frustujaca gra sie nie spotkalem. Ciagle bieganie i zabijanie kolejnych demonow bez jakiegos ustalonego celu jest bez sensu. Grasz grasz i grasz i grasz i kolejny demon i kolejny i kolejny i tak dalej bez konca. To nie jest RPG to jest hack and slash z elementami RPG zrobiony przez dla graczy dla graczy ktorzy calymi dniami i nocami nie maja nic do roboty. Calkowity brak celu w grze dobija ile mozna grac i przechodzic to samo po raz 20.
dobra recka :) gra jest
dobra recka :) gra jest trudna ale wciągająca, nie mogę się oderwać a gram już od 3 tygodni.
Strony